Siedem Nawyków Skutecznego Działania wedłgu Stephena Covey’a

Osiągnij więcej niż niezależność

O książce

Okrzyknięta bestsellerem
Aktualna od 34 lat
20mln sprzedanych kopii
Stephen R. Covey pokazuje jak 7 zasad może pomóc ci osiągnąć niezależność oraz więcej. Dzięki nim nie tylko udoskonalisz swoje wnętrze, lecz także życia ludzi, którzy cię otaczają.

O autorze

Stephen R. Covey to autor, który od ponad 30 lat inspiruje miliony ludzi na całym świecie. Jego książka „7 Nawyków Skutecznego Działania” stała się klasykiem, ale to tylko początek. Covey napisał łącznie 16 książek, które miały ogromny wpływ na życie wielu osób.

Dzięki swojej pracy Covey zrewolucjonizował podejście do rozwoju osobistego i przywództwa. W 1996 roku magazyn „Time” uznał go za jedną z najbardziej wpływowych osób w Ameryce. Jego osiągnięcia zostały docenione wieloma nagrodami, w tym międzynarodowym odznaczeniem pokojowym Sik’h 1998 International Man of Peace Award oraz medalem Thomas More College Medallion.

Ale Covey to nie tylko autor i myśliciel. Był również oddanym ojcem dziewięciorga dzieci i dziadkiem 50 wnuków! W 2003 roku został wyróżniony nagrodą Fatherhood Award przyznawaną przez National Fatherhood Initiative.

Na dodatek założył FranklinCovey – firmę coachingową, która pomaga liderom na całym świecie odkrywać ich potencjał i rozwijać umiejętności przywódcze. Dzięki jego wizji firma działa prężnie do dziś, wspierając tysiące ludzi w osiąganiu ich celów.

Co omówimy:

W tym przewodniku chcę skupić się na czysto praktycznej stronie książki “7 Nawyków Skutecznego Działania”. Omówimy przykłady trzech problemów, z jakimi możesz się zmagać, i zobaczymy, jakie rozwiązania proponuje Stephen R. Covey.

Lista tematów:

I. Ogólny Zarys
Zależny, Niezależny, Współzależny. (46-59)

II. Czy masz trudności z dzieleniem się odpowiedzialnością z innymi?
Czego NIE robić – zlecanie posyłkowe. (175-176)
5 zasad powierzania odpowiedzialności. (176-181)

III. Czy próby zrobienia komuś przyjemności dają odwroty skutek?
Bankowe Konto Emocji. (192-207)

IV. Czy chciał(a)byś mieć większą kontrolę nad swoim życiem?
Proaktywność. (65-76)
Krąg Wpływu. (77-83)
“Mieć” a “być” – czy różnica jest ważna? (87-88)

V. Nasze Przemyślenia

Ogólny Zarys:

Zależny, Niezależny, Współzależny.

Jeśli niedawno skończyłeś/aś edukację, lub masz bardzo dobrą pamięć, to zapewne pamiętasz ostatni raz kiedy ktoś zadał ci pytanie o twoje plany na przyszłość.

Chciałbym żyć za własne pieniądze. Mieć własny dom. Jeździć własnym samochodem i decydować o sobie. Chciałbym być niezależny.”

Mniej więcej tak brzmiała moja odpowiedź na to pytanie, kiedy zadał mi je tata pod koniec trzeciej klasy szkoły średniej.

I w sumie nic w tym dziwnego. Ludzie, a szczególnie młodzi, ochoczo dążą do osiągnięcia niezależności. Społeczeństwo i popkultura zrobiła z tego słowa niemal synonim wolności, sukcesu i dorosłości. Dla wielu ludzi niezależność jest, i zapewne zawsze będzie, życiowym dążeniem i szczytem sukcesu.

Jednak w “7 Nawyków Skutecznego Działania” (z ang. 7 Habits of Effective People) Stephen Covey twierdzi, że niezależność wcale nie jest ostatnim krokiem do szczęścia. Że można pójść dalej, osiągnąć nowy szczyt. Co autor ma na myśli?

Według Coveya następnym krokiem po niezależności jest współzależność. Jest to stan, w którym uświadamiamy sobie, że samemu można osiągnąć wiele, ale prawdziwe sukcesy wymagają towarzystwa.

Podstawowy aksjomat, na którym opierają się wszystkie nawyki skutecznego działania, to podział drogi życiowej na trzy etapy: zależność, niezależność i współzależność. Aby w pełni skorzystać z reszty książki, dobrze jest wpierw przyswoić ten koncept.

Ale czy to znaczy, że nie należy dążyć do niezależności? Absolutnie nie. Bowiem współzależność jest wyborem, którego może dokonać jedynie osoba w pełni niezależna.

Czy masz trudności z dzieleniem się odpowiedzialnością z innymi?

Możliwe, że lubisz brać sprawy w swoje ręce. Ja bardzo lubię. Jednak naturalną koleją rzeczą jest przekazywanie swoich obowiązków innym, aby kupić sobie więcej czasu na inne sprawy.

Mimo tego, powierzanie odpowiedzialności to jedno z najtrudniejszych i najbardziej stresujących zadań. Bez wątpienia rozumie to każdy rodzic, czy właściciel szybko rosnącego biznesu.

Świetną ilustracją tego problemu jest anegdota, którą Anthony Robbins zawarł w swojej książce “Awaken The Giant Within”. Pochłonięty podróżami służbowymi Anthony nie mógł znaleźć czasu na rozwijanie swojego biznesu, więc na szybko zatrudnił kogoś, aby zrobił to za niego. 270 dni później Anthony dowiedział się, że ma 758 000 dolarów długu, a jego firma chyli się ku upadkowi.

Co poszło nie tak? Jak Ty możesz uniknąć takiej sytuacji? Zacznijmy od najpopularniejszego błędu związanego z przekazywaniem odpowiedzialności i sprawdźmy, jakie rozwiązanie sugeruje Stephen Covey.

Czego NIE robić – zlecanie posyłkowe

“Najmądrzejszą decyzją w moim życiu była zgoda na to, by pewne sprawy toczyły się bez mojego udziału, kiedy zrozumiałem, że sam nie mogę wszystkiego zrobić”

– J. C. Penney

Według Stephena Coveya, istnieją dwa główne sposoby powierzania pracy innym. To, na które chcę zwrócić twoją uwagę w tym rozdziale, nazywa się zlecanie posyłkowe. Spójrzmy na definicję, którą autor podaje w piątym rozdziale “7 Nawyków Skutecznego Działania”:

“Zlecanie posyłkowe to metoda “idź po to, idź po tamto, zrób to, zrób tamto i daj mi znać, jak to zrobisz”. Wielu producentów wyznaje paradygmat zlecania posyłkowego. (…) Nie potrafią zlecać tak, by zobowiązać innych do osiągania określonych rezultatów. Ponieważ koncentrują się na metodach, sami stają się odpowiedzialni za rezultaty.”

Prawie każdy rodzic w którymś momencie uciekł się do zlecania posyłkowego. Stephen Covey mówi, że sam nieraz przyłapywał się na takim zlecaniu zadań. Opisuje, jak podczas wyprawy na narty wodne instruował swoją niedoświadczoną w fotografii żonę, Sandrę, kiedy, jak i czemu ma robić zdjęcia. Bał się, że jeśli nie będzie kierować każdym jej ruchem, żona zrobi coś nie tak.

Przyjrzyjmy się bliżej definicji zlecania posyłkowego oraz temu przykładowi. Co czyni tę metodę tak nieefektywną?

1. Zlecanie przesyłkowe to nie powierzanie, lecz nadzorowanie

Pierwszy problem tej metody polega na tym, że jest niezmiernie czasochłonny. Kiedy kierujesz każdym ruchem drugiej osoby w obawie, że zrobi coś nie tak, to tracisz cały czas, który miałeś nadzieję oszczędzić poprzez danie jej tego zadania. Innymi słowy, tracisz czas.

2. Zlecanie przesyłkowe nie zobowiązuje innych do osiągania rezultatów

Warren Buffet, najlepszy inwestor na świecie, podzielił się kiedyś zasadą, której używa przy inwestowaniu. Okazuje się, że Warren swoje pieniądze lokuje tylko w funduszu, w który inwestuje również jego twórca. Morał? Ludzie kompletnie zmieniają podejście do swojego zadania, jeśli są zobowiązani. W zlecaniu posyłkowym jedyną osobą, której zależy na dobrych wynikach, jest osoba zlecająca. Innymi słowy, tracisz nerwy.

3. Zlecanie posyłkowe koncentruje się na metodach

Jest to zapewne najważniejszy powód, dla którego zlecanie przesyłkowe jest tak nieefektywne. Zamiast na rezultatach, zwolennicy tej metody skupiają się na metodach. W ten sposób cała operacja “powierzenia odpowiedzialności” spełza na niczym, ponieważ to nadal Ty jesteś odpowiedzialny za rezultaty. Innymi słowy, trzeba zmienić podejście.

5 Zasad Powierzania Odpowiedzialności

“Wszystko, co osiągamy, dzieje się dzięki powierzaniu spraw – czasowi albo innym ludziom.”

– Stephen R. Covey

W poprzednim rozdziale omówiliśmy zły sposób powierzania pracy – zlecanie posyłkowe. Teraz przyjrzyjmy się drugiemu sposobowi, który autor nazywa powierzaniem odpowiedzialności (z ang. ship delegation).

W odróżnieniu od pierwszej metody, ta technika oparta jest na paradygmacie uznania samoświadomości, wyobraźni, sumienia i woli innych.

Jednak aby skutecznie powierzać odpowiedzialność, obie strony muszą wpierw omówić swoje oczekiwania w pięciu obszarach:

1. Pożądane Rezultaty

W odróżnieniu od zlecania posyłkowego, które skupiało się na metodach, powierzanie odpowiedzialności skupia się na rezultatach. Obie strony w pełni zaangażują się tylko wtedy, kiedy będą wyraźnie rozumieć, co trzeba osiągnąć. Powierzając komuś pracę nie spiesz się i skoncentruj się na pytaniu co, a nie jak. Pozwól drugiej osobie zobaczyć, czego od niej oczekujesz. Dopiero wtedy wspólnie ustalcie konkretny termin wykonania.

2. Wytyczne

Zamiast dać podwładnemu (lub dziecku) dokładne wytyczne, określ parametry, według których ma działać. Tych wskazówek powinno być jak najmniej. Najbezpieczniej jest określić niezbędne warunki brzegowe. Jak mówi sam autor “wskaż złe drogi, pokaż, czego robić nie należy, ale nie mów, co trzeba robić.” W ten sposób złożysz na nich odpowiedzialność za rezultaty.

3. Zasoby

Dokładnie wyjaśnij jakie zasoby ludzkie, finansowe, techniczne i organizacyjne ma do dyspozycji osoba, której powierzasz odpowiedzialność.

4. Rozliczanie

Wspólnie ustalcie standardy, których użyjesz do oceny rezultatów, i określcie datę zgłoszenia, oceny i rozliczenia.

5. Konsekwencje

Dopiero w tej fazie sprecyzuj dobre i złe konsekwencje oceny wykonania. Może być to nagroda pieniężna, psychologiczna, przydział kolejnej pracy czy coś innego.

Czy próby zrobienia komuś przyjemności dają odwrotny skutek?

“Zbolałe serce” – nic tak dobrze nie opisuje Twoich uczuć w sytuacji, gdy próbujesz być miły/-a dla bliskiej Ci osoby, a nie przynosi to oczekiwanych rezultatów. Jak często zdarza ci się zrobić krok w kierunku drugiej osoby tylko po to, żeby tego nie doceniła?

Jak wiele innych osób, może nie cieszysz się zaufaniem swoich bliskich i musisz bezustannie uważać na wszystko, co mówisz czy robisz. Twoje pole manewru jest niewielkie i czujesz się jakbyś chodził po polu minowym. Jesteś ciągle zestresowany i uprawiasz skomplikowaną politykę aby nie naruszyć napiętych relacji. Dlaczego tak jest?

Co oddziela żywe, radosne i dające zadowolenie związki od takich, gdzie pomimo starań coś zawsze idzie nie tak? Odpowiedź na to pytanie tkwi w czymś, co Stephen Covey w “7 Nawykach Skutecznego Działania” nazywa…

Bankowe Konto Emocji.

“Dopóki nie zrozumiesz danej osoby, nie możesz wiedzieć naprawdę, co jest dla niej wkładem [w waszą relację].”

– Stephen R. Covey

Bankowe Konto Emocji to bardzo ciekawy koncept, który autor wprowadza w trzeciej części książki. Cała idea opiera się na bardzo prostym założeniu:

Bankowe konto emocji to metafora, która opisuje kwotę zaufania, jaką zgromadziłe(a)ś w danym związku. Uprzejmość, szczerość i dotrzymywanie obietnic zasila konto, dzięki czemu zaufanie drugiej osoby do ciebie zwiększa się i możesz na nie liczyć, jeśli czegoś potrzebujesz. Jednak nieuprzejmość, brak szacunku i lekceważenie wyczerpuje zasoby twojego konta. Zaufanie drugiej osoby do Ciebie w końcu spadnie do zera, a Ty stracisz pole manewru.

Idea konta bankowego jest uniwersalna i może doprowadzić do rozkwitu lub upadku każdego typu relacji, od profesjonalnej po małżeńską.

W takim razie jak możesz zasilić swoje bankowe konto emocji?

Mimo pozornej prostoty tego konceptu, istnieje pewien haczyk. Misja jednej osoby może być niczym dla innej. Co to znaczy? Innymi słowy coś, co dla Ciebie byłoby wielkim wkładem w relację, dla drugiej osoby może nawet nie być przyjemne ani wartościowe.

Kluczowe do skutecznego zasilania twojego bankowego konta emocji jest zrozumienie drugiej osoby i tego co dla niej jest wkładem. Syn kulturysta nie ucieszy się na wieść, że jego ojciec profesor chce go zabrać na wykład znanego naukowca.

Bardzo dobrze pamiętam, jak mój tata poświęcił ponad godzinę swojego czasu, żeby przywieźć mi z domu zabawkowy samochód, którego zapomniałem zabrać do przedszkola. Mimo że jego praca była obiektywnie dużo ważniejsza niż mój lament nad brakiem samochodzika, to przedłożył moje potrzeby ponad swoje, czym dokonał największej możliwej wpłaty na swoje bankowe konto emocji.

Podsumowując, jeśli czujesz że nie trafiasz z prezentami lub zauważysz napiętą atmosferę w swoim domu, musisz jak najszybciej podjąć te dwa kroki:

1. Zrozumienie, czym dla drugiej osoby jest wkład poprzez niepatrzenie na nią przez pryzmat samego siebie

2. Zasilenie swojego Bankowego Konta Emocji poprzez bezinteresowne zrobienie dla bliskich czegoś miłego

Czy chciał(a)byś mieć większą kontrolę nad swoim życiem?

Syndrom Niagary” (z ang. The Niagara Syndrome)  to  idea, którą Anthony Robbins dzieli się w swojej książce “Obudź w Sobie Olbrzyma”. Podstawowym założeniem jest porównanie życia do rzeki. Ludzie wskakują do niej od tak, nie do końca wiedząc, gdzie chcą dopłynąć. W konsekwencji o losie płynącego decydują nie jego wartości, lecz nurt życia.

Czy identyfikujesz się z Syndromem Niagary? Jest spora szansa, że tak. Paradoksalnie, ludzie są bardziej zajęci gonieniem za swoimi marzeniami niż definiowaniem ich.

Edukacja również nie przygotowuje młodych ludzi do dorosłego życia. Uczniowie są w całości połykani przez system na 12 lat, a następnie wypluwani nie mając zielonego pojęcia, w jakim kierunku chcą iść. Nietrudno jest czuć się zagubionym i zdezorientowanym w takich okolicznościach.

W takim razie jak możesz odzyskać kontrolę nad swoim życiem?

Proaktywność.

“Pomiędzy bodźcem i reakcją jest przestrzeń: w tej przestrzeni leży wolność i moc wyboru naszej odpowiedzi.”

– Viktor E. Frankl

Holocaust był wyjątkowo niegodziwą i okrutną zbrodnią przeciwko ludzkości. Jednak mimo koszmarów obozu koncentracyjnego – miejsca, w którym ludzi poniżano traktując ich niczym zwierzęta – jeden mężczyzna zdołał zachować kontrolę i spokój wewnętrzny. Nazywał się Viktor E. Frankl.

To, co pomogło Viktorowi Franklowi przetrwać Auschwitz Birkenau, on sam nazwał później proaktywnością (z ang. proactivity). Czym jest proaktywność? Spójrzmy, jak sam Frankl ją definiuje:

“Ludzie proaktywni mają własną pogodę. Nie ma dla nich znaczenia, czy świeci słońce, czy pada deszcz. Motorem ich działania są wartości; jeśli ich wartością jest dobra jakość pracy, to jest nią zawsze, bez względu na to, czy pogoda sprzyja czy też nie. (…)”

Jednostki proaktywne cechują się tzw. wewnętrznym umiejscowieniem kontroli (z ang. internal locus of control). Gandhi ujął to następująco: “Inni nie mogą nam zabrać naszego szacunku do siebie, jeśli im go nie oddamy”, a Eleonora Roosevelt: “Nikt nie może cię zranić bez twojej zgody”.

Wiele osób wpada do przysłowiowej rzeki życia i pozwala zewnętrznym czynnikom przejąć kontrolę nad ich losem. Odebranie jej z powrotem wymaga przełknięcia gorzkiej prawdy, że samemu wybrałeś, aby nie być szczęśliwym, i uświadomienia sobie, że masz siłę, aby kontrolować własne reakcje. A w myśl doświadczeń Viktora Frankla, podstaw filozofii stoicyzmu i modlitwy Anonimowych Alkoholików, jeśli kontrolujesz własne reakcje, kontrolujesz wszystko.

Tak więc następnym razem kiedy poczujesz, że tracisz kontrolę, zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, czy próbujesz wpłynąć na czynniki zewnętrzne (nad którymi nie masz kontroli), czy swoje reakcje na nie (nad którymi masz kontrolę).

Krąg Wpływu.

“Boże, daj mi odwagę do zmiany tego, co zmienić mogę i powinienem, spokój w sytuacjach, w których nic zrobić nie mogę, i mądrość odróżniania spraw jednych od drugich.”

– Modlitwa Anonimowych Alkoholików

Według Stephena Coveya problemy, z jakimi spotykamy się na co dzień, należą do jednej z trzech kategorii:

1. Podlegające naszej bezpośredniej kontroli (związane z naszym zachowaniem)

2. Podlegające kontroli pośredniej (związane z zachowaniem innych)

3. Nie podlegające naszej kontroli (problemy, z którymi nie możemy nic zrobić)

Problemy z pierwszej kategorii tworzą coś, co w autor “7 Nawyków Skutecznego Działania” nazywa kręgiem wpływu (z ang. circle of influence). Znajduje się ono w większym kręgu – kręgu zainteresowań (z ang. circle of concern) – które tworzą problemy drugiej i trzeciej kategorii.

W którym z tych kręgów spędzasz więcej czasu? Jeśli odczuwasz brak kontroli nad swoim życiem, to jest spora szansa, że w drugim.

Dopóki działasz w kręgu zainteresowania i pozwalasz mu zajmować większość twojej przestrzeni mentalnej, pozwalasz, by sprawy, na które nie masz wpływu, miały wpływ na ciebie. Natomiast działając w swoim kręgu wpływu zdobywasz tzw. zwycięstwa prywatne, takie jak tworzenie dobrych nawyków, porzucanie złych i budowanie silnego charakteru.

Nagromadzenie zwycięstw prywatnych niejako kwalifikuje cię do rozwiązywania problemów drugiej kategorii oraz wyrobienia odpowiedniego stosunku do problemów trzeciej.

Skoro wiesz już, na czym polega krąg wpływu, powstaje pytanie: Jak go poszerzyć, aby być bardziej proaktywnym? 

Odpowiedź leży w dwóch słowach…

“Mieć” a “Być” – czy różnica jest ważna?

“Daję ci władzę nad całym Egiptem!”

– Sanuserat III

Według autora “7 Nawyków Skutecznego Działania” jednym ze sposobów na wyjście z kręgu zainteresowania jest odróżnienie czasowników mieć od być. Założenie jest proste:

Krąg zainteresowania jest wypełniony czasownikiem mieć, na przykład:

– “Gdybym miał lepszego szefa…”

– “Gdybym miał ukończone studia…”

– “Gdybym miał więcej czasu…”

Krąg wpływu jest natomiast wypełniony czasownikiem być, na przykład:

– “Będę bardziej cierpliwy”

– “Będę bardziej czuły wobec mojego małżonka”

– “Będę w lepszej formie”

Na czym więc polega różnica? Mówiąc “mieć” szukasz przyczyny swoich problemów gdzieś tam – na zewnątrz. Jednak podejście proaktywne to zmiana od wewnątrz: być innym, a przez to wpływać pozytywnie na to, co na zewnątrz.

Świetnym przykładem takiej postawy jest biblijna opowieść o Józefie. Ten urodzony w Hebronie mężczyzna został zdradzony przez swoich braci, sprzedany jako niewolnik, a nawet wrzucony do więzienia przez fałszywe oskarżenia – innymi słowy, nacierpiał się. Miał wiele powodów do użalania się nad sobą i rozmyślania o tym, jak potoczyłoby się jego życie gdyby miał lepszych braci, władców, itd.

Jednak Józef pozostał proaktywny. Pracował nad być. Z więźnia stał się drugą najważniejszą osobą w całym Egipcie. Pracował w wewnętrznym kręgu nad być, zamiast nad mieć.

Podsumowując, jeśli cierpisz na chroniczny brak kontroli nad swoim życiem, oto trzy kroki, które musisz podjąć, aby szybko to zmienić:

1. Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, czy próbujesz wpłynąć na czynniki zewnętrzne, czy na swoje reakcje na nie.

2. Sprawdź, czy Twoje życie obraca się wokół problemów, z którymi nic nie możesz zrobić.

3. Przyjrzyj się temu, co mówisz, i spróbuj zamienić czasownik “mieć” na “być”

Nasze przemyślenia

“7 Nawyków Skutecznego Działania” to niesamowita książka autorstwa jeszcze bardziej niesamowitego człowieka. Bezapelacyjny must-read dla każdego, kto chce wejść w świat literatury samorozwojowej.

Rok temu, kiedy Czytaj Mądrze było tylko jedną notatką w Google Keeps, “7 Nawyków Skutecznego Działania” Stephena Coveya znalazło się na liście 7 najważniejszych książek, które do dziś stanowią fundament całego projektu.

Od razu ostrzegam – to gruba książka. Autor dotyka bardzo wielu konceptów filozoficznych oraz psychologicznych, od programowania neurolingwistycznego po cztery wymiary zdrowia opisane przez filozofa Herba Shepherda. Naprawdę nieważne czy masz doktorat z psychologii społecznej, czy to twoja pierwsza lektura na temat samorozwoju, gwarantuję, że wyniesiesz z tej książki coś wartego zapamiętania.

Ulubiona myśl

Po przeczytaniu kilku książek psychologicznych zauważyłem pewien schemat. Autorzy tego typu literatury lubią budować całą książkę wokół jednego, podstawowego aksjomatu. Z tego powodu zwykle nietrudno jest znaleźć najważniejszą, czy przewodnią myśl. “7 Nawyków Skutecznego Działania” nie jest wyjątkiem.

Mogłoby się wydawać, że ze zbioru tak wielu ciekawych myśli trudno byłoby wyłowić kluczową. Jednak Stephen Covey wręcz podaje ją na tacy, ostrzegając czytelnika, że nie wyniesie z jego książki wiele, jeśli wpierw nie rozważy tej jednej myśli.

Dlatego z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że moją ulubioną myślą z “7 Nawyków Skutecznego Działania” jest ta o współzależności: „Więcej osiągniesz w grupie niż samemu”.

Szczególnie przemawia ona do mnie, ponieważ jako syn wyjątkowych i cieszących się sukcesem rodziców zawsze marzyłem o niezależności. Żeby mieć własne pieniądze, własny samochód, którym mogę pojechać gdzie chcę, itd. Jestem pewien, że wielu młodych ludzi w tych czasach się z tym identyfikuje. Na dodatek, wciągnąłem się w świat samorozwoju. Byłem i nadal jestem pochłonięty rozważaniem, jak mogę być najlepszą wersją siebie.

Jednak już po pierwszym rozdziale tej książki zrozumiałem, że brakowało mi szerszej perspektywy. Wpadłem w wir samorozwoju i nawet nie zauważyłem, że zaniedbuję coś dużo ważniejszego – współrozwój. Bowiem właśnie tak rozumiem przekaz Stephena Coveya.

Pomyśl, czy podczas swojej drogi do stworzenia lepszego “ja”, przypadkiem nie zapomniałeś o “my”.

autor: Mateusz Mirecki

7 Nawyków Skutecznego Działania