🚴‍♀️ Szlak Wokół Tatr – dzień 5

Ostatni etap. Ostatni podjazd. Ostatnie wzruszenia.

🎒 Ostatnie pakowanie, ostatni poranek

Ostatni poranek w górach. Ostatnie wieszanie sakw na rowerach.
Już tyle było tych kwater, że zaczynają się mieszać w pamięci — jakby każda chciała zatrzymać cząstkę naszej podróży.

Ania gorączkowo szuka rękawiczki — tej jednej, z którą przejechała cztery piąte szlaku. Zgubić ją to jak stracić towarzyszkę podróży.
Na szczęście – znajduje się.

Ruszamy. Droga 66. Ruch niewielki, ale czujność duża.

Nie ma skrótów, choć dziś bardzo by się przydały — Ania nie lubi jechać razem z samochodami.

⛰️ Góra. Prawdziwa.

Między szczytami Príslop a Priehrstie zaczyna się wspinaczka:
700 metrów w górę, 15% nachylenia, 100% wysiłku.
W połowie Ellie wyłącza wspomaganie — akurat teraz!
Zostaję sam: nogi, oddech, serce.

Nie wiem jak, ale dojeżdżam.
Cztery sakwy, torba na kierownicy, bagażnik, i ja — cały ten pakiet wjeżdża na najwyższy punkt Szlaku Wokół Tatr – 1180 m n.p.m.

Tam wszystko zwalnia. Wiatr. Myśli. Czas.
Na zwolnienie serca trzeba chwilę poczekać. 😉

Mała usterka – wystarczyło wysuszyć styki.
Życie też bywa czasem tylko kwestią kontaktu, prawda?

🌀 Nagroda – dziewiętnaście kilometrów w dół

Powtórzę: 19 kilometrów w dół.
Zero pedałowania. Tylko cichy szept opon po asfalcie.
Przed nami Pieniny, za nami Tatry, a wokół morze złotych i miedzianych liści. 🍂

Droga pusta. Świat cichy. Powietrze lodowate.
Pięć stopni kontra zachwyt, który grzeje bardziej niż słońce.

Zjeżdżamy do wioski Osturna – drewniane domy, stare i nowe, jakby czas nauczył się tu współpracować z tradycją.
Jedziemy jak przez skansen, tylko asfalt przypomina, że to nadal XXI wiek.

Granica, wodospad, Polska

Wodospad pod Upłazem.
Kilka chwil później — Polska.
Pętla zamknięta.

Pięć dni, które wyryły się w naszej pamięci jak ślady opon w górskim pyle –
znikną z drogi, ale zostaną w sercu. ❤️

🌄 Łapsze Niżne, Dursztyn i poezja krajobrazu

Łapsze Niżne, Dursztyn – miejsca, gdzie chciałoby się zostać.
Na ulicy Długiej z jednej strony widać Tatry, z drugiej – Pieniny.
Tam, gdzie „każdy kamień ma duszę, a każdy strumień mówi szeptem poezji.”

Ścieżka rowerowa prowadzi przez pola i doliny, raz w górę, raz w dół.
Relive rejestruje rekord – 65 km/h! 💨
Kilka krótkich podjazdów jak przypomnienie, że nic pięknego nie przychodzi łatwo.

Jedziemy w ciszy. Spotykamy się na szczycie.
Wyciągamy aparaty, drona, patrzymy.
Chłoniemy świat.

🌲 Powrót przez las i pożegnanie

Tuż pod Nowym Targiem droga wiedzie przez las, wzdłuż Rezerwatu Bór na Czerwonem.
To piękna końcówka – spokojna, miękka, z zapachem igliwia i wilgotnej ziemi.
Słońce wychodzi zza chmur, jakby chciało nas pożegnać osobiście. ☀️
Przenika przez gałęzie i rzuca długie cienie – ostatni taniec światła na drodze.

🚗 Ori i powrót do domu

Przed czternastą jesteśmy już pod Oberżą pod Różą.
Czeka Ori – nasz wierny samochód i symbol powrotu.
Pakowanie. Cisza. Spokojna podróż do domu.
W głowie jeszcze szum wiatru, obraz liści i echo pedałów.

Szlak Wokół Tatr zamknięty.
Ale w sercu – otwarty na zawsze. 💚