Boost Your Matura Tournee – Poznań
Kończę swoje tournee w Poznaniu.
Ekipa jedzie jeszcze do Gdańska.
Są rzeczy ważne i ważniejsze.
Warszawa, Lublin, Kraków, Katowice, Wrocław i Poznań — całkiem niezła trasa, nieprawdaż?
Pięknie się ta nasza Polska rozwinęła. Każde z tych miast miało swój urok i charakter. Nauczyciele też. Choć wszyscy są Polakami i Polkami, to jednak różnili się delikatnie.
Na przykład w Krakowie więcej czasu spędzali na rozmowach ze znajomymi niż na przeglądaniu oferty wydawnictw.
Dopiero na kilka minut przed końcem przerwy rzucili się na nas, żeby posłuchać o nowościach.
I to też jest piękne.
Dużo dały mi rozmowy z nauczycielami.
Pani Margarita z Wrocławia, na przykład.
Opowiadali mi o tym, jak wygląda ich codzienna praca.
Co działa.
Co nie działa.
I co mogłoby pomóc im jeszcze lepiej przekazywać wiedzę.
To są rozmowy, które zostają.
No i oczywiście — było coś jeszcze.
Komentarze o książce.
Jednej Pani podobały się nasze akwarelowe ilustracje.
Inna zwróciła uwagę na słownictwo — że życiowe, że „do użycia od razu”.
Pani Ania powiedziała coś, co szczególnie zapamiętałem:
„Sama też korzystam z map myśli. Fajnie, że jest taka książka.”
To był taki moment…
honey on my heart — jak ja to mówię.
To był mega intensywny czas.
Każdy dzień w innym mieście.
Każdy dzień w ruchu.
Moja rola była stosunkowo prosta: prezentacje i rozmowy przy stoisku.
Ale reszta ekipy…
Adam, Ola, Kuba, Martyna, Kasia — i zespół od Hamiltona: Marcin, Terry, Nick, Akis.
Oni to się dopiero napracowali.
Codziennie rozstawianie stoiska.
Logistyka.
Zmiany lokalizacji.
Informowanie uczestników.
I milion innych rzeczy, których z zewnątrz często nie widać.
Taka konferencja to naprawdę nie przelewki.
Wracam do domu pełen pozytywnych emocji.
I czuję, że potrzebuję chwili, żeby to wszystko poukładać.
Przetrawić.
























